Dlaczego powiniśmy rozwijać zainteresowania..
W świecie konkurencyjnej gospodarki opartej na wiedzy ludzie wybitnie uzdolnieni intelektualnie są nie dającym się zastąpić zasobem i wręcz skarbem swoich krajów. Jest sprawą życia i śmierci dla ich przyszłości odkrywanie i rozwój maksymalnego odsetka talentów wywodzących się ze wszystkich warstw społecznych. Jednocześnie czas rozwoju tych jednostek i ich dojścia do coraz odleglejszych rubieży naszej aktualnej wiedzy o świecie i technologii nie może być zbyt długi – moment szczytowych ludzkich osiągnięć w dziedzinie nauk ścisłych i technicznych występuje około 35 roku życia. Biorąc to pod uwagę Polska, jeśli nie chce stać się wyłącznie źródłem wyczerpujących się surowców oraz niskokwalifikowanej i coraz mniej potrzebnej taniej siły roboczej, musi dysponować krajowym systemem wyszukiwania jednostek wybitnie uzdolnionych i wspierania ich rozwoju. Tak się jednak składa, że najbardziej, przy wszystkich mankamentach, rozbudowany w Polsce system tego rodzaju dotyczy najmniej istotnego społecznie rozwoju wybitnych uzdolnień sportowych (tu akurat znacznie istotniejsze społecznie jest upowszechnianie nawyków zdrowego życia, w tym rekreacyjnego uprawiania sportu). Dzięki ministerstwu kultury i znajdującemu się w jego gestii szkolnictwu artystycznemu w jakimś stopniu są też otoczone opieką, choć w dużo mniejszym od sportowców stopniu, talenty artystyczne. Praktycznie nie istnieje za to w Polsce system wyławiania talentów o charakterze intelektualnym i wspierania ich rozwoju. Wszystkie działania w tym zakresie są wynikiem, skądinąd bardzo cennych, hobbystycznych zainteresowań stosunkowo niewielkiej grupy nauczycieli, dyrektorów szkół, uczonych i samorządowców. Przy czym grono to, niestety, raczej starzeje się i wykrusza. W swoich działaniach napotyka ono, w najlepszym przypadku, urzędniczą obojętność i niekompetencję. W przypadkach gorszych – otwartą niechęć. Sprzyjają temu rozpowszechnione teorie jakoby jednostki wybitnie zdolne były niejako automatycznie „skazane” na sukces, w związku z czym żadna szczególna pomoc i opieka nie jest im potrzebna, a rola opiekunów w tym sukcesie jest żadna. Sprzyjają też egalitarystyczne stereotypy „walki z segregacją”. Właściwie jedyny pozytywem w tej dziedzinie jaki pojawił się po roku 1989 jest ogólnopolski ranking olimpijski „Rzeczpospolitej” i miesięcznika „Perspektywy”. Odgrywa on trudną do przecenienia rolę motywacyjną dla szkół, nauczycieli i samorządowców. Wszystkie kraje rozwinięte starają się odkryć młodzież o wybitnych talentach i otoczyć ją opieką. Mają też mniej lub bardziej eksponowane publicznie systemy takich działań. Znalazło to wyraz również w Strategii Lizbońskiej Unii Europejskiej, gdzie przyjęto by wybitnie uzdolnionych, jako dzieci i młodzież o szczególnych potrzebach edukacyjnych, wspierać przynajmniej na równi z osobami niepełnosprawnymi. Podobną troskę o rozwój najzdolniejszych wykazywał Jan Paweł II inicjując akcję „Dzieło III tysiąclecia”. Szczególnego wsparcia wymaga wybitnie uzdolniona młodzież ze środowisk najuboższych i edukacyjnie zaniedbanych. Realizacji takich celów i zadań nie sprosta najbardziej nawet zaangażowane, ale niestety starzejące się niestety i malejące grono hobbystów, podejmujących ograniczone, wycinkowe akcje oraz uzależnionych od błyskawicznych fluktuacji ludzi i pomysłów w rządowej i samorządowej biurokracji. Potrzebny jest ogólnopolski system, którego zarys staraliśmy się poniżej naszkicować. Podstawowymi celami takiego systemu powinno być wyszukiwanie wybitnie uzdolnionych ze szczególnym uwzględnieniem pochodzących ze środowisk najuboższych i edukacyjnie zaniedbanych, udzielanie wszechstronnej pomocy w rozwoju ich talentów i osobowości oraz planowaniu tego rozwoju i życiowych karier, ułatwianie aklimatyzacji na kolejnych szczeblach rozwoju uzdolnień, udzielanie w koniecznych przypadkach pomocy finansowej i rzeczowej, odpowiednia motywacja materialna i moralna bezpośrednich opiekunów, promocja osiągnięć wzbudzająca chęć naśladownictwa oraz przyciągająca pozabudżetowych sponsorów. Podstawową aktywnością systemu powinno być efektywne wyszukiwanie jednostek wybitnie utalentowanych i pomoc w ich rozwoju oraz pokonywaniu jego barier. Może to się dziać poprzez letnie i zimowe obozy oraz dodatkowe zajęcia dla takich osób (sprzyja to nawiązywaniu kontaktu z podobnymi sobie, co, zwłaszcza przy współczesnych środkach komunikacji, jest niesłychanie potężnym bodźcem rozwoju!), dostarczanie im oraz ich opiekunom odpowiednich materiałów i wskazówek (m.in. również w internetowym systemie kształcenia na odległość). Dla pozbawionego własnych źródeł dochodu dziecka z małych miejscowości, ze środowisk o trudnych warunkach materialnych i słabo wyedukowanych, pozbawionego pełnej wiedzy o otaczającym świecie, niepewnego na dodatek własnej wartości i potencjału lata spędzone w gimnazjum i liceum są kluczowe dla dalszego rozwoju jego potencjalnych możliwości. W przypadku takich uczniów niezbędne wydaje się jednak stworzenie w każdym województwie od jednej do paru specjalnych szkół (gimnazjum + liceum) z dużymi internatami, właściwym wyposażeniem, odpowiednim (w tym obcojęzycznym) księgozbiorem, większymi możliwościami indywidualnego podejścia do ucznia oraz odpowiednio dobraną kadrą. 25-30 szkół to zaledwie parę procent działających w Polsce Szkół Mistrzostwa Sportowego i sportowych. Kadra pedagogiczna tych szkół brałaby również udział w różnych pozaszkolnych formach kształcenia, przygotowaniu materiałów dla wybitnie uzdolnionych i ich opiekunów z całego kraju oraz doskonaleniu tych opiekunów. Oczywiście wymaga to stworzenia jej takich warunków, aby mogła się tylko temu poświęcić. Wydaje się, że spory europejski kraj stać na kilkanaście szkół o kosztach kształcenia ucznia porównywalnych z kosztami kształcenia jego rówieśnika w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Kluczowym problemem jest właściwy mechanizm doboru zarówno młodzieży jak i osób pracujących w systemie. Tak by nie stał się on uprzywilejowanym miejscem edukacji i pracy osób i tak już uprzywilejowanych społecznie oraz nie zamienił się w kosztowną, ale pozbawioną treści formalną fasadę. Umiejętności i predyspozycje niezbędne i przydatne do wspierania rozwoju jednostek szczególnie uzdolnionych nie są i nie mogą ze względów statystycznych być częste wśród nauczycieli masowej szkoły. Wielokrotnie wręcz utrudniają ich posiadaczom normalne w niej funkcjonowanie. Wydaje się, że w przypadku pracowników kluczowe powinno być ścisłe przestrzeganie warunku potwierdzonego wymiernymi osiągnięciami wcześniejszego zaangażowania w rozwój wybitnie uzdolnionych oraz preferowania dodatkowych użytecznych umiejętności – znajomości języków obcych i tworzenia materiałów dydaktycznych do szerszego użytku. Idealni kandydaci powinni być pasjonatami takich działań – bez tego trudno marzyć o sukcesach!Dodatkowym istotnym czynnikiem powinno być systematyczne rozliczanie kierownictw szkół z wymiernych efektów ich działalności w dłuższych (np. pięcioletnich) okresach czasu. Warto też zadbać o pewną równowagę w kadrze pedagogicznej takich szkół osób ze środowiska akademickiego i szkolnego, tak by ich doświadczenia i umiejętności uzupełniały się i tworzyły efekt synergii. Byłoby idealnie, gdyby każda taka szkoła znalazła się po opieką konkretnej wyższej uczelni. Sprzyjać temu będzie niż demograficzny, dzięki któremu uczelnie stają się coraz bardziej zainteresowane przyciągnięciem możliwie najzdolniejszych i najlepiej przygotowanych maturzystów. Młodzież zaś powinna trafiać do systemu (szczególnie do jego szkół!) w wyniku konkursów przedmiotowych dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów (w szczególnych przypadkach liceów). Ich strona merytoryczna i regulaminy muszą być jednak przygotowane przez ludzi znających się na wykrywaniu wybitnych uzdolnień, a nie urzędników. Tak by pozwalały odkryć rzeczywiście wybitnie uzdolnionych (zdolnych więc do radzenia sobie z sytuacjami nietypowymi oraz do kreowania oryginalnych pomysłów rozwiązań!), a nie dobrze przygotowanych czy nauczonych choć niezbyt twórczych, jak to ma miejsce obecnie w przypadku kuratoryjnych konkursów dla gimnazjalistów. Być może dla osób mieszczących się w kategorii „dobry uczeń, który się wiele nauczył” potrzebne są inne formy współzawodnictwa. Zdecydowana większość młodzieży wybitnie uzdolnionej pozostałaby jednak w swoich własnych szkołach. Warto stworzyć, wzorem i na miarę sportu, system motywujący opiekunów do odnoszenia sukcesów w rozwoju tych uzdolnień. By zaś uniknąć premiowania osób przypadkowych można, wzorem niektórych olimpiad, powierzyć samym tryumfatorom określanie osoby lub osób, które im w tym pomogły. Istnieją (również w Polsce) pozytywne doświadczenia z wykorzystaniem do rozwoju jednostek szczególnie uzdolnionych intelektualnie społecznego zaangażowania podobnych jednostek, które znalazły się już na wyższych szczeblach czy poziomach edukacji. Ich potencjał, a także zrozumienie sytuacji i problemów młodszych kolegów czyni ich współpracę wyjątkowo cenną. Cały system wyszukiwania i rozwoju jednostek o wybitnych zdolnościach intelektualnych na poziomie szkolnym będzie o wiele efektywniejszy napotykając kontynuację na terenie wyższych uczelni. Choćby taką, by laureat czy finalista ogólnopolskiej olimpiady przedmiotowej otrzymywał od pierwszego roku opiekuna naukowego. Efektywna i intensywna nauka na pierwszym roku studiów wyklucza podejmowanie działalności zarobkowej. Wiele czołowych uczelni świata po prostu zabrania takiej działalności. Tymczasem w Polsce laureat olimpiady przedmiotowej, a więc jedna z kilkunastu najlepszych w Polsce osób, może liczyć co najwyżej na stypendium MEN, którego roczna wysokość jest porównywalna z miesięcznymi wypłatami tzw. kadrowego, wypłacanego z budżetu państwa setkom jego uprawiających sport wyczynowy rówieśników. Jeśli taka jednostka nie może liczyć na pomoc rodziny, jej szanse na efektywny rozwój posiadanego potencjału drastycznie maleją. Cały system wspierający wyszukiwanie i rozwój jednostek wybitnie uzdolnionych intelektualnie powinien ze względu na swoją specyfikę, podobnie jak system szkolnictwa artystycznego, być podporządkowany bezpośrednio ministerstwu. Wchodzące w jego skład placówki szkolne zaś – posiadać status eksperymentalnych i bardzo dużą autonomię. Koniecznym dla jego efektywnego działania jest ścisłe współdziałanie środowisk akademickich (np. KRASP), przedstawicieli administracji państwowej, praktyków z doświadczeniami i wymiernymi znacznymi osiągnięciami w tej dziedzinie oraz osób, które same taką drogę rozwoju własnych wybitnych uzdolnień intelektualnych przeszły, a chcą wspierać innych. Na czele systemu powinna więc stać rada złożona z przedstawicieli tych środowisk, która z kolei wybierałaby kierujący nim na codzień zarząd. Oczywiście taki system nie zacznie działać z dnia na dzień tylko etapami. W pierwszym najłatwiej jest stworzyć te jego części, które są związane z dostarczaniem jednostkom wybitnie uzdolnionym intelektualnie oraz ich opiekunom odpowiedniego wsparcia merytorycznego. Stosunkowo szybko można też stworzyć zdecydowanie lepszy system stypendialny. Warto też, choćby w celu zdobycia odpowiednich doświadczeń, pokusić się o stworzenie na początek paru przynajmniej szkół-internatów (niż demograficzny powoduje, że z bazą szkolno-internatową nie powinno być problemów) znajdujących się pod opieką czołowych polskich uczelni. W każdym działaniu najważniejszy jest bowiem pierwszy krok.Małgorzata Żuber-ZieliczWłodzimierz Zielicz